Panthers Wrocław z wygraną. Tychy Falcons postawili trudne warunki w swoim debiucie

Sezon Polskiej Futbol Ligi 2025 zainaugurowany został spotkaniem we Wrocławiu, gdzie Panthers Wrocław podejmowali Tychy Falcons. Gospodarze, wracający po latach do krajowych rozgrywek, ostatecznie zwyciężyli 20:14, ale goście z Górnego Śląska pokazali, że są gotowi do rywalizacji na najwyższym poziomie.


Pierwsze minuty meczu przebiegały pod wyraźne dyktando wrocławian. Już w pierwszej kwarcie Hubert Frej zdobył pierwsze przyłożenie nowego sezonu PFL po 7-jardowej akcji po podaniu Joshuy Cartwrighta. Podwyższenie skutecznie wykonał Marcin Cugier, dając Panthers prowadzenie 7:0. Kilka minut później wynik podwyższył Kamil Kotlarz, który przedarł się przez linię defensywy Falcons po 4-jardowym biegu. Wrocławianie objęli prowadzenie 14:0.

Falcons zdołali odpowiedzieć dopiero w drugiej kwarcie – Franco De Luca, który wyróżniał się w ofensywie gości, zdobył punkty po 2-jardowym biegu. Nieudane podwyższenie sprawiło, że do przerwy wynik brzmiał 14:6.

Po zmianie stron mecz się wyrównał. Falcons prezentowali się pewniej w ofensywie, a ich gra biegowa przynosiła efekty. Franco De Luca ponownie zameldował się w polu punktowym Panthers, a następnie sam skutecznie podwyższył za dwa punkty. Na tablicy wyników widniało 14:14, a pojedynek rozpoczął się praktycznie od nowa.

Spotkanie długo pozostawało wyrównane, jednak to gospodarze potrafili zachować więcej zimnej krwi w decydujących minutach. Pod koniec czwartej kwarty Tomasz Budziński zdobył zwycięskie przyłożenie po 6-jardowej akcji, ponownie po podaniu rozgrywającego Cartwrighta. Podwyższenie tym razem się nie powiodło, ale wynik 20:14 utrzymał się do końcowego gwizdka.

Choć Panthers byli typowani na zdecydowanego faworyta, drużyna z Tych postawiła twarde warunki. Szczególnie w drugiej połowie zawodnicy Falcons pokazali, że nie zamierzają jedynie zbierać doświadczenia w elicie, ale będą drużyną zdolną do realnej rywalizacji. Ich ofensywa, oparta na dynamice De Luki, potrafiła momentami zdominować grę.

Trener Panthers Wrocław, Jakub Samel, po spotkaniu podkreślił, że cieszy go wygrana, ale nie ukrywał, że zespół ma jeszcze sporo do poprawy:
To był trudny mecz, Falcons nas nie zaskoczyli poziomem – wiedzieliśmy, że będą walczyć do końca. Musimy jeszcze dopracować kilka elementów, ale cieszy to, że drużyna potrafiła się zmobilizować i dowieźć wynik do końca – powiedział po meczu.

Dla Panthers to ważny pierwszy krok po powrocie do polskich rozgrywek. Drużyna potwierdziła swoje aspiracje, choć wyraźnie widać, że potrzebuje jeszcze czasu na pełne zgranie. Falcons z kolei opuszczają Wrocław z podniesionymi głowami – ich gra sugeruje, że nie będą outsiderem w tegorocznej rywalizacji.


fot. Łukasz Skwiot Fotografia Sportowa