Podsumowanie 5. kolejki PFL1

Zdjęcie: KamilTimoszuk.pl / via Lowlanders Białystok

W tym tygodniu weszliśmy w drugą fazę sezonu zasadniczego w najwyższej klasie rozgrywkowej. W piątej kolejce mogliśmy śledzić pierwsze mecze rewanżowe. Na boiskach Polskiej Futbol Ligi nie brakowało emocji i sportowej walki. W grupie północnej obyło się bez większych niespodzianek, lecz na południu naszego kraju rywalizacja nabiera rumieńców. 
Grupa północna 
Lowlanders Białystok — Warsaw Mets 21:6 

Ten futbolowy weekend otworzyliśmy meczem w Białymstoku. Mimo porażki w Warszawie z Eagles to gospodarze byli faworytami w tym pojedynku, co udowodnili już w ich pierwszym drive’ie. Rozgrywający #10 Clayton Uecker znalazł w polu #4 Sebastiana Jagielskiego, który imponującym biegiem przez prawie całe boisko, a chwilę później celnym podwyższeniem, otworzył wynik spotkania (7:0). Żubry od początku zaznaczyły, że Miastowi znajdują się na ich terenie. Ludzie z nizin skutecznie wybronili kolejne posiadanie i niedługo po tym powiększyli przewagę. Tym razem adresatem podania amerykańskiego quarterbacka był #17 Rafał Królewski, który znajdował się przy samym end zone rywala. Kopnięciem między słupki kicker dopisał dodatkowy punkt (14:0). Obie defensywy zabarykadowały dostęp do swoich pól punktowych, przez co wynik utrzymał się do przerwy. 

Po powrocie na murawę returner w czarnym jerseyu zgubił futbolówkę. Mets stanęli przed szansą na zdobycie przyłożenia, którą wykorzystali. #5 Torrin Campbell popisał się solowym biegiem w end zone przeciwnika i zdobył punkty kontaktowe dla swojej ekipy (14:6). Mimo poważnego osłabienia i braku kluczowych zawodników warszawska formacja obrony nie dopuściła do powiększenia przewagi przez rywali w trzeciej kwarcie. Szczególnie wyróżniał się korpus db. Interception w wykonaniu #16 Dawida Panczenko oraz #32 Michała Kossona nie zostało wykorzystane przez ich kolegów z ofensywy. Mogliśmy oglądać wiele interesujących akcji podaniowych i biegowych po obu stronach. Na touchdown kibice musieli jednak poczekać dopiero do ostatniej części pojedynku. Ostatnie przyłożenie w meczu po podaniu #10 Claytona Ueckera zdobył #15 Eryk Mąkowski. Wynik na 21:6 ustanowił #4 Sebastian Jagielski. 

„Dopisujemy zwycięstwo do naszego konta i to jest najważniejsze. Bardzo dobrze przygotowaliśmy się do tego meczu. Zmodyfikowaliśmy naszą defensywę w celu ograniczenia gry podaniowej Mets. Naszym celem było ograniczenie ilości podań do najgroźniejszej broni warszawiaków — Janka Omelańczuka. Mimo utraty jednego przyłożenia to defensywnie pokazaliśmy kawał dobrego futbolu. Na boisku było trochę nerwowo przez to, że mieliśmy problemy z wykończeniem naszych drive’ów ofensywnych. Brakowało nam przysłowiowej „kropki nad i”. Mogłoby się wydawać, że takie osłabienia bardzo negatywnie powinno wpływać na drużynę z Warszawy, ale jak sami widzieliśmy, było odwrotnie. Doskonale wiemy o tym, że Adam Dobkowski to jeden z najlepszych defensywnych zawodników w naszym kraju, a mimo wszystko jego brak nie spowodował tego, że defensywa Mets wyglądała gorzej. Nas czeka teraz sporo analizy i poprawy tego, co jeszcze do końca „nie trybi”. Dla mnie był to chyba pierwszy mecz w tym roku, z którego jestem w pełni zadowolony. Jak najbardziej uważam, że moja postawa w tym spotkaniu była na plus. Trzeba też oczywiście wspomnieć o tym, że tytuł MVP to także zasługa naszych safety, którzy pomagali mi przy kryciu Janka”. – powiedział po meczu #23 Maciej Jabłoński, który został wybrany najbardziej wartościowym zawodnikiem spotkania.

Lowlanders Białystok dopisali do swojego konta kolejne dwa punkty za zwycięstwo. Z ośmioma oczkami zajmują, przez porażkę z Warsaw Eagles, drugie miejsce w grupie północnej. Jeżeli tylko nie powinie im się noga w najbliższych meczach, mogą już powoli myśleć o play-offach. Kolejne spotkanie Ludzi z nizin odbędzie się 21 maja w Olsztynie. Zagrają wtedy z lokalnymi Lakersami. 

Przed Warsaw Mets ciężka końcówka sezonu zasadniczego. By awansować do dalszej fazy, nie mogą przegrać ani jednego pojedynku. Kluczowe spotkanie rozegrają już za tydzień 21 maja na swoim boisku. Przeciwnikiem Miastowych będzie druga drużyna ze stolicy i zarazem lider grupy północnej Warsaw Eagles. 

Lowlanders Białystok — Warsaw Mets (14:0, 0:0, 0:6, 7:0)

I kwarta 

7:0 – przyłożenie po 94-jardowym podaniu #10 Claytona Ueckera do #4 Sebastiana Jagielskiego (udane podwyższenie za 1 punkt #4 Sebastiana Jagielskiego)

14:0 – przyłożenie po 39-jardowym podaniu #10 Claytona Ueckera do #17 Rafała Królewskiego (udane podwyższenie za 1 punkt #4 Sebastiana Jagielskiego)

II kwarta 

III kwarta 

14:6 – przyłożenie po 1-jardowym biegu #5 Torrina Campbella (nieudane podwyższenie)

IV kwarta 

21:6 – przyłożenie po 34-jardowym podaniu #10 Claytona Ueckera do #15 Eryka Mąkowskiego (udane podwyższenie za 1 punkt #4 Sebastiana Jagielskiego)

AZS UWM Olsztyn Lakers — Warsaw Eagles 0:31

W niedzielnym spotkaniu w grupie północnej stołeczna ekipa Orłów bez większych problemów poradziła sobie z Jeziorowcami. Problemy gospodarzy rozpoczęły się jeszcze przed meczem. Na boisku od samego początku zabrakło ich amerykańskiego rozgrywającego #15 Masona Mc Laughlina co było widoczne już od pierwszego drive’a tego spotkania. Nie grający zbyt wiele w tym sezonie #13 Artur Paź, potrzebował dłuższej chwili, by odnaleźć się na boisku. Bezwzględnie wykorzystali to Eagles. Już w pierwszej akcji #1 Jan Wawrzyniak posłał bezbłędnie podanie do #3 Mateusza Ponety, który zamienił je na touchdown. Podwyższył #81 Kornel Witkowski (0:7). Defensywa gości nie dawała dojść do głosu formacji ataku Lakersów. Szybko zatrzymywali kolejne posiadania. Pojedynek przypominał kopanie leżącego. Kolejne przyłożenie w akcji powrotnej zdobył #9 Awal Umaru, a kicker celnie kopnął między słupki (0:14). W tej beznadziejnej sytuacji wśród „pomarańczowych” wyróżniali się obrońcy, którzy kilkukrotnie uchronili swoją drużynę przed wyższym wymiarem kary. Byli to m.in.: #14 Kamil Zboch, #68 Kamil Polski, #22 Cyprian Wiącek oraz #44 Tomasz Sawicki. Dzięki nim kolejne punkty zobaczyliśmy dopiero po przerwie. 

Orły w drugiej połowie pozwoliły sobie na rotację w składzie i ogranie rezerwowych zawodników. Jednym z nich był quarterback #10 Antoni Wróbel, który w solowym biegu wdarł się w end zone rywala. Udane podwyższenie (0:21). Rozgrywający dobrze wszedł w spotkanie i starał się jak najlepiej wykorzystać swoją szansę. Jeszcze w trzeciej kwarcie zauważył w polu punktowym #13 Jakuba Kubackiego, do którego posłał podanie. Receiver zdołał opanować rzuconą piłkę. #81 Kornel Witkowski dopisał do wyniku jeden punkt (0:28). Po kolejnym sacku boisko opuścił #13 Artur Paź. Do końca spotkania formacja obrony gospodarzy pozwolili gościom na zdobycie zaledwie field goala. Autorem kopnięcia był #81 Kornel Witkowski. 

„Mecz z Lakers kosztował nas dużo sił. Nasza defensywa nie pozwalała na wiele, a Lakers stracili swojego podstawowego rozgrywającego. Chłopakom z Olsztyna nie można odmówić chęci do gry i charakteru. Niestety jako beniaminek nie udało im się do tej pory wygrać meczu. Jako drużyna posiadają indywidualne talenty oraz predyspozycje, by niedługo rywalizować jak równy z równym w pierwszej lidze. 

Zawsze staram się reprezentować jak najwyższy poziom i konsekwentnie realizować zagrywki. Mam bardzo dobrego trenera pozycyjnego i koordynatora defensywnego, którym jest sam Deante Battle. Tytuł MVP to nagroda dla całej formacji, która kolejny mecz z rzędu zakończyła z czystym kontem. Nasza porażka z początku sezonu jest już historią, o której zdążyliśmy zapomnieć. Jako drużyna skupiamy się na wygraniu każdego następnego meczu. Nie lekceważymy rywali i konsekwentnie realizujemy nasz gameplan. Mecz w Olsztynie to dopiero przedsmak tego, co szykuje się na Konwiktorskiej”. – skomentował przebieg spotkania MVP #5 Wojciech Perz.

Rozpędzeni Warsaw Eagles dopisali do swojego bilansu kolejne zwycięstwo. Udało im się dzięki temu obronić fotel lidera grupy północnej. Nie mogą jednak być jeszcze pewni awansu do kolejnego etapu rozgrywek. Plany mogą im pokrzyżować Warsaw Mets, z którymi stołeczne Orły zmierzą się na stadionie przeciwników 21 maja.

Tą porażką AZS UWM Olsztyn Lakers pogrzebali swoje szanse na grę w fazie play-offów. Problemy olsztynian na tym się jednak nie kończą. W tym spotkaniu nie zobaczyliśmy ich podstawowego rozgrywającego #15 Masona Mc Laughlina, a rezerwowy #13 Artur Paź był zmuszony do opuszczenia boiska w trakcie meczu. Te straty w kadrze będą twardym orzechem do zgryzienia dla kadry trenerskiej. Jak poradzi sobie beniaminek najwyższej klasy rozgrywkowej, będziemy mogli się przekonać 21 maja. Jeziorowcy zagrają wtedy na swoim boisku przeciwko ekipie Lowlanders Białystok. 

AZS UWM Olsztyn Lakers — Warsaw Eagles (0:14, 0:0, 0:14, 0:3)

I kwarta 

0:7 – przyłożenie po 55-jardowym podaniu #1 Jana Wawrzyniaka do #3 Mateusza Ponety (udane podwyższenie za 1 punkt #81 Kornela Witkowskiego)

0:14 – przyłożenie po 60-jardowej akcji powrotnej #9 Awala Umaru (udane podwyższenie za 1 punkt #81 Kornela Witkowskiego)

II kwarta 

III kwarta 

0:21 – przyłożenie po 4-jardowym biegu #10 Antoniego Wróbla (udane podwyższenie za 1 punkt #81 Kornela Witkowskiego)

0:28 – przyłożenie po 3-jardowym podaniu #10 Antoniego Wróbla do #13 Jakuba Kubackiego (udane podwyższenie za 1 punkt #81 Kornela Witkowskiego)

IV kwarta 

0:31 – 39-jardowy field goal #81 Kornela Witkowskiego 

Grupa południowa 
Jaguars Kąty Wrocławskie — Kraków Kings 26:20 

Sobotnie spotkanie na Dolnym Śląsku to był prawdziwy rollercoaster. Walka na boisku trwała od samego początku. Wynik otworzyli gospodarze. #9 Krystian Zieliński po przechwycie zameldował się jako pierwszy w tym meczu w end zone’ie. Podwyższył #21 Dawid Pańczyszyn (7:0). Królowie nie pozostali dłużni Jaguarom. Najpierw defensywa gości powaliła puntera przeciwników na ich własnej połowie, a chwilę później ofensywa dopełniła formalności. Autorem touchdownu był #6 Jan Szwej. Między słupkami piłkę umieścił #7 Marcin Masłoń i w Kątach Wrocławskich mieliśmy remis (7:7). Przed końcem połowy Jags zdołali ponownie wyjść na prowadzenie. #12 Witold Gajewski posłał futbolówkę do #13 Stanisława Werstlera, który opanował ją w polu punktowym krakowian. Jedno oczko do wyniku dopisał #21 Dawid Pańczyszyn (14:7). 

Po powrocie na murawę formacje obrony obu zespołów zablokowały dostęp do swoich end zone’ów. Jedynie #7 Marcin Masłoń zdołał field goalem zmniejszyć przewagę Dolnoślązaków (14:10). Atakujący nie mogli przebić się przez niewidoczny mur na boisku. Koordynatorzy szukali coraz to nowych sposobów, żeby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Przy jednej z zagrywek gospodarze zasymulowali akcję typu reverse. Piłka po zmyłce ostatecznie trafiła w ręce quarterbacka, który celnie podał ją do #15 Oskara Jochymka. Receiver umieścił ją w polu punktowym (20:10). Przy podwyższeniu special team z małopolski zdołał zablokować próbę kopnięcia na bramkę. Futbolówkę odzyskał #80 Filip Suwada, który przeniósł ją na przeciwległy koniec boiska (20:12). Różnica między zespołami wynosiła zaledwie jedno posiadanie. Do końca pojedynku zostało niewiele czasu, a Królowie nie ustępowali. #14 Tomasz Skowroński po podaniu #18 Mateusza Wiechecia zdobył touchdown, a przed końcem regulaminowego czasu gry wyrównał #5 Tomasz Nowak (20:20). Dogrywkę rozpoczęli goście. Nie zdołali jednak pokonać kąckiej obrony i Jaguary mogły rozpocząć swój drive. #6 Jakub Krakowiak, po opanowaniu piłki rzuconej przez #12 Witolda Gajewskiego, zapewnił zwycięstwo swojej drużynie. 

Tytuł MVP spotkania otrzymał #8 Tomasz Osmański, który udzielił nam krótkiej wypowiedzi pomeczowej. Zapytany o przebieg pojedynku i jedną z akcji powiedział: 

Do Jags dołączyłem w październiku, a sam futbol wszedł do treningu od stycznia. Jestem rookie i jeszcze długa droga przede mną, dopiero zdobywam boiskową inteligencję, ale myślę, że jestem na dobrej drodze do bycia w elicie DB Polskiej Futbol Ligi. Nie ma co ukrywać, że emocji w tym meczu nie brakowało. Działo się bardzo dużo w obu drużynach, lecz mimo kilku błędów i nieporozumień to my okazaliśmy się lepsi. Moim zdaniem krakowianie zagrali bardzo dobry mecz. Sprawili nam wiele trudności. Mimo tego udało nam się strącić koronę z głów Kings. My na pewno potrzebujemy jeszcze trochę zgrania, ale jestem pewny, że aspirujemy na mistrza w tym sezonie”.

Jaguars Kąty Wrocławskie dzięki sobotniemu zwycięstwu umocnili się na pozycji lidera grupy południowej. Nie jest to jednak koniec walki o play-offy. Przed Dolnoślązakami wyjazdowy mecz w Katowicach.  Rewanżowe spotkanie z Silesią Rebels odbędzie się 21 maja. 

Kraków Kings kontynuują serię porażek. Jest to już ich trzeci mecz z rzędu zakończony przegraną. Możliwość przerwania złej passy będą mieli 20 maja. Podejmą wtedy na swoim boisku zespół Tychy Falcons. 

Jaguars Kąty Wrocławskie — Kraków Kings (7:7, 7:0, 0:3, 6:10)

I kwarta 

7:0 – 18-jardowe przyłożenie po przechwycie #9 Krystiana Zielińskiego (udane podwyższenie za 1 punkt #21 Dawida Pańczyszyna)

7:7 – przyłożenie po 2-jardowym biegu #6 Jana Szweja (udane podwyższenie za 1 punkt #7 Marcina Masłonia)

II kwarta 

14:7 – przyłożenie po 12-jardowym podaniu #12 Witolda Gajewskiego do #13 Stanisława Werstlera (udane podwyższenie za 1 punkt #21 Dawida Pańczyszyna)

III kwarta 

14:10 – 20-jardowy field goal #7 Marcina Masłonia 

IV kwarta 

20:12 – przyłożenie po 65-jardowym podaniu #12 Witolda Gajewskiego do #15 Oskara Jochymka (defensywne podwyższenie za 2 punkty #80 Filipa Suwady)

20:20 – przyłożenie po 4-jardowym podaniu #18 Mateusza Wiechecia do #14 Tomasza Skowrońskiego (udane podwyższenie za 2 punkty po podaniu #18 Mateusza Wiechecia do #5 Tomasza Nowaka) 

OT 

26:20 – przyłożenie po 20-jardowym podaniu #12 Witolda Gajewskiego do #6 Jakuba Krakowiaka

Silesia Rebels Katowice — Tychy Falcons 10:41

Piątą kolejkę zakończyliśmy spotkaniem w Katowicach. Mecze na Śląsku od lat wzbudzały duże emocje wśród kibiców futbolu. Zwłaszcza gdy na boisku walczyli Rebelianci z Sokołami. Podobnie było i tym razem. Pojedynek rozpoczęły defensywy obu zespołów, które skutecznie broniły dostępny do swoich pól punktowych. Jedyne punkty w pierwszej kwarcie zdołał zdobyć #84 Krystian Kowalczyk poprzez celne kopnięcie z pola (0:3). Touchdown padł dopiero po zmianie stron. #12 Christopher Fowler popisał się solowym biegiem i zameldował się w end zone przeciwnika. Za jedno oczko podwyższył kicker tyskiej ekipy (0:10). Gospodarze próbowali odpowiedzieć. Ich próby zakończyły się field goalem #84 Roberta Szmielaka (3:10). Amerykański rozgrywający Falcons ponownie przedarł się w pole punktowe Rebels, a  #84 Krystian Kowalczyk kopnął za jeden punkt (3:17). Defensywa Sokołów stawiała twarde warunki w tym spotkaniu. Do tej pory linia defensywna kilkukrotnie zabezpieczyła zgubioną futbolówkę, a przed samym zejściem do szatni #2 Wojciech Simka zdołał zdobyć pick six. Przy podwyższeniu tyszanie zdecydowali się na grę za dwa punkty. Przy symulowanym kopnięciu #25 Patryk Konicki podniósł piłkę i wbiegł w end zone przeciwnika. Wynik do przerwy wynosił 3:25. Po powrocie na murawę na zawodnicy kazali poczekać kibicom na przyłożenie. Dopiero na początku czwartej kwarty #25 Bartosz Słomka wbił się po akcji biegowej do pola punktowego. Celne podwyższenie #84 Roberta Szmielaka (10:25). Do końca spotkania mogliśmy obserwować popis umiejętności sokolej ofensywy. Najpierw #29 Szymon Bobiński po opanowaniu podania znalazł drogę do end zone’u, a kopacz dopisał jeden punkt do wyniku (10:32). Później #2 Wojciech Simka otrzymał futbolówkę od Amerykanina i przetransportował ją do pola punktowego (10:38). Wynik po field goalu ustanowił #84 Krystian Kowalczyk (10:41). 

Cały mecz toczył się po naszej myśli. Zdarzały się błędy, ale do następnego meczu, który stoczymy z Kraków Kings na wyjeździe, postaramy się wyeliminować i zagrać jak najlepiej tylko się da. To jest nasze drugie zwycięstwo nad Silesią Rebels. Udowodniliśmy, do kogo należy Śląsk. Mimo wyrównanego pierwszego spotkania to ten mecz pokazał, kto ciężej pracował. Jestem BARDZO zadowolony z dwóch przyłożeń i tytułu MVP. Bardziej cieszy mnie wygrana całej drużyny.  Jestem szczęśliwy, że miałem możliwość pomóc nam zwyciężyć ten bój w Katowicach! Mam nadzieję, że moja gra będzie coraz lepsza. Konsekwencja i determinacja! Do zobaczenia Kraków Kings!”. – skomentował mecz autor dwóch przyłożeń i MVP #2 Wojciech Simka. 

Tyskie Sokoły pokazały, że wróciły na właściwe tory. Trzecie zwycięstwo w sezonie daje im na obecną chwilę drugie miejsce w grupie, które jest premiowane awansem. Przed nimi jeszcze daleka droga, by móc cieszyć się z gry w play-offach. Następne spotkanie rozegrają w Krakowie. 20 maja zmierzą się z lokalnymi Kings.

Silesia Rebels Katowice tą porażką utrudniła sobie drogę do kolejnej fazy rozgrywek. Nic jednak straconego. Różnica między pierwszą a ostatnią drużyną w grupie wynosi zaledwie dwa punkty. Przed Rebeliantami ważne spotkanie. Do Katowic 21 maja przyjadą aktualni liderzy na południu Polski — Jaguars Kąty Wrocławskie. 

Silesia Rebels Katowice — Tychy Falcons (0:3, 3:22, 0:0, 7:16)

I kwarta 

0:3 – 3-jardowy field goal #84 Krystiana Kowalczyka 

II kwarta 

0:10 – przyłożenie po 10-jardowym biegu #12 Christophera Fowlera (udane podwyższenie za 1 punkt #84 Krystiana Kowalczyka)

3:10 – 19-jardowy field goal #84 Roberta Szmielaka

3:17 – przyłożenie po 5-jardowym biegu #12 Christophera Fowlera (udane podwyższenie za 1 punkt #84 Krystiana Kowalczyka)

3:25 – przyłożenie po przechwycie #2 Wojciecha Simki (udane podwyższenie za 2 punkty #25 Patryka Konickiego) 

III kwarta 

IV kwarta 

10:25 – przyłożenie po 5-jardowym biegu #25 Bartosza Słomki (udane podwyższenie za 1 punkt #84 Roberta Szmielaka)

10:32 – przyłożenie po 32-jardowym podaniu #12 Christophera Fowlera do #29 Szymona Bobińskiego (udane podwyższenie za 1 punkt #84 Krystiana Kowalczyka) 

10:38 – przyłożenie po 32-jardowym podaniu #12 Christophera Fowlera do #2 Wojciecha Simki (nieudane podwyższenie) 

10:41 – 11-jardowy field goal #84 Krystiana Kowalczyka